O mocy wdzięczności (Ewa Foley, rok 2000)

Oto fragment mojej książki ZAKOCHAJ SIĘ W ŻYCIU (Wydawnictwo FEERIA, rok 2000), audiobook tej książki czytany przeze mnie przez 12 godzin ukazał się w roku 2012.

880a9b5f91728cb55e8766da502e16d9e902e8da

Wierzę, że prawdziwa wielkość duchowa przejawia się w radości z tego, co się ma, a nie w trosce o to, że się czegoś jeszcze nie ma. Zrozumiałam to wiele lat temu, kiedy po raz kolejny „zamartwiałam” się, że czegoś nie mam. Był to bardzo zwykły poranek. Nic nie wskazywało na to, że tego dnia dokona się zmiana w mojej percepcji, która tak pozytywnie wpłynie na dalsze moje życie.

Nagle i zupełnie niespodziewanie doświadczyłam OLŚNIENIA:

Im bardziej skupiam się na braku i na tym, czego nie mogę mieć, tym gorzej się czuję i tym bardziej się boję, że „nie starczy”!

Uświadomiłam sobie, że jestem emocjonalnie i fizycznie wyczerpana koncentrowaniem się na rzeczach, które chciałabym sobie czy mojemu synowi kupić, lecz nie było mnie na nie stać. Błędne koło. Szalona karuzela „świadomości braku”. Wtedy usłyszałam szept mojej duszy: tak naprawdę najbardziej ze wszystkiego pragnę spokoju wewnętrznego. Na szczęście na chwilę się zatrzymałam – na tyle żeby to usłyszeć. W tym momencie zrozumiałam, że to jest najgłębsze pragnienie mojego serca. Pragnienie spokoju wewnętrznego, którego nie mogą zaburzyć okoliczności świata zewnętrznego. Poprosiłam Ducha o pomoc i przewodnictwo, jednocześnie obiecując sobie, że pójdę we wskazanym kierunku. Zrezygnowałam z moich miesięcznych, rocznych i 5-cio letnich planów. W jednej chwili stałam się poszukującym pielgrzymem, badaczem i uczniem życia.

Pojechałam na pielgrzymkę do Lourdes…

Tam w Pirenejach przyjrzałam się bliżej mojemu życiu. Szeroko otworzyłam oczy ze zdumienia, bo zobaczyłam jak wiele mam powodów do wdzięczności. W pokorze padłam na kolana w jaskini, gdzie Bernadetta rozmawiała z Matką Boską i zaczęłam żarliwie dziękować za wszystko, co już mam w moim życiu. To była moja pierwsza w życiu modlitwa dziękczynna. Do tej pory ciągle o coś prosiłam. Gorąco przepraszałam Boga i siebie, że tak długo nie doceniałam bogactwa mojego życia. Jak mogłam spodziewać się więcej od Wszechświata, jeżeli nie umiałam docenić tego, co już miałam?

Zrobiłam inwentaryzację obfitości mojego życia:

  • jestem zdrowa i mam sprawne ciało,
  • jestem w związku ze wspaniałym, kochającym i oddanym mężczyzną,
  • KOCHAM i jestem kochana,
  • mam cudownego, mądrego i zdrowego syna Maćka,
  • mam gdzie mieszkać,
  • w ogrodzie biegają dzikie koty, które mogę karmić,
  • w Lasku Bielańskim jest zagajnik pełen brzóz do przytulania,
  • zawsze mam, co jeść,
  • moi rodzice są w dobrej formie i mieszkają obok mnie; mogę codziennie wejść do ich łóżka i poprzytulać się,
  • obydwie moje siostry są najbliższymi mi duszami, którym ufam bezgranicznie i na które zawsze mogę liczyć – a na dodatek obdarzyły mnie czterema siostrzenicami i jednym siostrzeńcem!
  • Krystyna Janda, którą uwielbiam, występuje w Teatrze Powszechnym w moim mieście i mogę być na wszystkich jej przedstawieniach,
  • jestem otoczona wspaniałymi ludźmi, którzy interesują się tym, co robię, kochają mnie i dbają o mnie, których obchodzę i z którymi mogę dzielić się moim życiem.

Moja lista rosła:

  • ulicę dalej mieszka najdroższa mi przyjaciółka z lat młodzieńczych; na co dzień doświadczam błogosławieństw przyjaźni, o której ludzie marzą przez cale życie,
  • mogę codziennie spacerować z nią po oświetlonych latarniami gazowymi uliczkach,
  • przed domem rośnie jaśmin, który całe lato wita mnie swoim zapachem,
  • kocham swoją pracę,
  • gdy wyjeżdżam moja starsza siostra Zosia opiekuje się moim biurem z oddaniem i kompetencją,
  • moja praca przynosi korzyść ludziom. Codziennie dostaję listy z podziękowaniami, niektóre z nich zalane łzami wzruszenia i wdzięczności. Listy, w których kobiety i mężczyźni dzielą się tym, jak moje kasety zmieniły na lepsze ich życie, zdrowie, relacje. Jak ich wzbogaciły. Prawdziwie wierzę, że to, co dajemy światu i ludziom wraca do nas – może nie od razu, może nie tak jak tego się spodziewamy, może nie od tych samych ludzi czy źródeł – ale jeżeli daję z siebie wszystko i jestem najlepszą Ewą jaką mogę być, to wszystko co najlepsze wróci do mnie.

Oto przyszedł moment, żeby żyć w zgodzie z moimi przekonaniami.

Patrząc na swoją długą listę, uświadomiłam sobie, jaka jestem naprawdę bogata. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.

Jeśli jedynym słowem, jakim modlisz się przez całe życie jest „dziękuję” – to wystarczy.    

Mistrz Eckhart

Zdałam sobie sprawę, że po prostu przechodzę „finansowa czkawkę”, która przecież minie. TO MINIE. TO MINIE – powtarzałam w myślach znajdując w tym ukoje-nie. Uświadomiłam też sobie, że moja wartość nie ma nic wspólnego ze stanem mojego konta w banku czy ilością gotówki w portfelu. Twoja też nie.

Przypominam to sobie codziennie od tego dnia. Codziennie zaczynam i kończę każdy dzień z modlitwą wdzięczności za moje wspaniałe spełnione życie. Codziennie cieszę się, że żyję, że oddycham, że mogę zrobić dla kogoś coś dobrego, że się uczę, że moja wiedza przydaje się innym ludziom. Codziennie dziękuję za przywilej posiadania ciała i przebywania na tej najpiękniejszej z planet.

Dzisiaj rano otrzymałam wiadomość, że zmarła moja ciocia. Ma cztery córki. Moje kuzynki już nie mają mamy. A ja mam i za to jestem głęboko wdzięczna. Niedawno napisałam do mojej mamy list wdzięczności. Potem napisałam list wdzięczności do mojego cudownego taty. Potem napisałam list wdzięczności do mojego syna. Potem napisałam list wdzięczności do mojego życiowego partnera.

Dzisiaj:

  1. Patrząc w oczy powiedz komuś, jak bardzo go czy ją kochasz.
  2. Powiedz komuś, co w niej, w nim kochasz, co w niej, w nim lubisz, co doceniasz.

Od dzisiaj codziennie okaż komuś wdzięczność. Nie zwlekaj, nie czekaj aż będzie za późno. ŚPIESZMY SIĘ KOCHAĆ LUDZI TAK SZYBKO ODCHODZĄ – napisał ks. Twardowski w swoim pięknym wierszu.

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzązostaną po nich buty i telefon głuchy

tylko to co nieważne jak krowa się wlecze

najważniejsze tak prędkie że nagle się staje

potem cisza normalna więc całkiem nieznośna

jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy

kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna

zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście

przychodzi jednocześnie jak patos i humor

jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej

tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu

jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon

żeby widzieć naprawdę zamykają oczy

chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć

kochamy wciąż za mało i stale za późno.

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze

a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny.

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą

i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości

czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

Jan Twardowski tomik Miłość za Bóg zapłać

Spółdzielnia Wydawnicza ANAGRAM Wydawnictwo VEDA 1997

Jak piszę te słowa w Sydney w mieszkaniu mojej młodszej siostry Gosi zadzwonił telefon. Nie wiem dlaczego go odebrałam – na ogół nie podchodzę do telefonu gdy piszę. Koleżanka mojej siostrzenicy z rozpaczą w glosie powiedziała mi, że właśnie utopił się jej 18-miesieczny synek… Nie wiedziałam, co mam powiedzieć tej młodej kobiecie. Cała moja mądrość życiowa prysła jak mydlana bańka w ułamku sekundy. Po prostu płakałam razem z nią. Zapisałam dzień i godzinę pogrzebu. Obiecałam, że przekażę tę wiadomość mojej siostrzenicy. Po odłożeniu słuchawki na długo zastygłam w bezruchu. Potem na moim domowym ołtarzyku zapaliłam świeczkę i kadzidełko. Pomodliłam się, żeby dusza tego chłopczyka odeszła w spokoju. Piszę te słowa i płaczę. Płaczę razem z matką, która straciła swoje dziecko, płaczę za wszystkie zmarłe tragicznie dzieci, i płaczę też z wdzięczności, że mój synek Maciuś tak pięknie, zdrowo i bezpiecznie mi się wychował. Że żyje, że jest przystojnym inteligentnym młodym mężczyzną pełnym fantazji, poczucia humoru i głębokiej mądrości duchowej. Jestem wdzięczna, że pyskował jako nastolatek, że buntował się i rzucał, że krzyczał i wściekał się na mnie, że budował swoją osobowość na swój sposób i po swojemu. I płaczę z wdzięczności sobie, że jemu na to pozwoliłam. Że nie zadusiłam jego osobowości zakazami, przesadną dyscypliną i moimi obawami o jego bezpieczeństwo. Płaczę z wdzięczności, że życie mu się układa u boku pięknej młodej kobiety. Że kocha i jest kochany. Moje serce jest przepełnione wdzięcznością.

Od tamtego sławetnego dnia CODZIENNIE zaczęłam dziękować za wszystko: za uśmiech dziecka na ulicy, za świeżą różę witającą mnie zawsze w domu, za konwalie i maciejki, za słodki zapach włosów mojej siostrzeniczki, za pierwszy łyk naparu ziół o poranku, za upieczonego przez moją mamę indyka, za niedzielne śniadanie, za dźwięki ptaków za oknem, za zapach lasu po deszczu, za słowa „kocham cię” codziennie wieczorem szeptane do ucha. Każdego dnia zaczęłam zauważać momenty autentycznej przyjemności i zadowolenia. Stałam się szczęśliwą i zadowoloną ze swojego życia kobietą. A przecież to wszystko miałam już dawno! Różnica polegała na tym, że umiałam zauważyć i docenić dary każdego dnia.

Moc wdzięczności spadła mnie nagle i niespodziewanie.

Dziękuję za wszystkie cuda, które codziennie wydarzają się w moim życiu. Dziękuję za wszystkie błogosławieństwa, które do mnie przychodzą.

Tak napisałam wiele lat temu na moich karteczkach inspiracji. Nosiłam je przy sobie miesiącami i codziennie czytałam wielokrotnie.

„Wszystko, co poznałem, uczy mnie wdzięczności dla Stwórcy za to wszystko, czego nie dane mi było poznać.”

Ralph Waldo Emerson

Dzisiaj:

 Przyjrzyj się uważnie swojemu życiu.Czy twoje podstawowe potrzeby są zaspokojone?Czy masz gdzie mieszkać?Czy masz co położyć na stół?Czy masz się w co ubrać?Czy co miesiąc dostajesz wypłatę?Czy dbasz o swoje marzenia?Czy jesteś w dobrym zdrowiu?Czy możesz chodzić, mówić, widzieć otaczające cię piękno, słuchać muzyki, która porusza twoją duszę albo każe ciału tańczyć?Czy masz rodzinę i przyjaciół, których kochasz i którzy ciebie kochają?Zatrzymaj się na chwile i podziękuj za to, co już masz. Pozwól, aby twoje serce przebudziła transformująca moc wdzięczności.

Nie dzwonią fanfary, kiedy podejmowane są najważniejsze decyzje twojego życia. Przeznaczenie objawia się w ciszy.Agnes de Mille

Spędź moment w ciszy, po prostu czując wdzięczność…. Teraz. Zrób to teraz…

„Przebudzeniem duszy jest wdzięczność

Esencją duszy jest prostota

Spokojem duszy jest porządek

Pokojem duszy jest harmonia

Pasją duszy jest piękno

Celem duszy jest radość”

Sarah Ban Breathnach

Dzisiaj zatem… (Jezeli nie TERAZ to kiedy? jezeli nie TY to KTO.????…..)

  1. Zrób duchowy remanent wszystkich swoich błogosławieństw (co najmniej 100!)
  2. Załóż swój Dzienniczek Wdzięczności – niech będzie to specjalnie wybrany, kolorowo oklejony zeszyt. Każdego dnia przed snem napisz 5 rzeczy, za które jesteś wdzięczna. Czasami będą to wielkie wspaniale rzeczy, a czasami małe. Czasami pod koniec trudnego dnia wydaje mi się, że nie mam nic do napisa-nia. Wtedy wpisuję podstawowe rzeczy takie jak: dobre zdrowie, mój syn, mój mąż, delfiny, które wczoraj przypłynęły jak siedziałam na plaży, albo to, że ten dzień się kończy. Ten Dziennik to podstawowy pierwszy krok. Bez wdzięczności wszystko inne: prostota, porządek, harmonia, piękno i radość, nie może zaistnieć w twoim życiu. Jeżeli chcesz żyć spełnionym życiem i być szczęśliwą osobą to ten Dziennik jest koniecznością. Dlaczego? Dlatego, że za dwa miesiące świadomego dziękowania każdego dnia za obfitość, która istnie-je w twoim życiu nie będziesz już tą samą osobą, co dzisiaj. Bo uruchomisz zasadę: im więcej masz i im więcej jesteś za to wdzięczny tym więcej będzie ci dane.

POCHWAŁA OCZYSZCZA.

MIŁOŚĆ ŻYWI.

WDZIĘCZNOŚĆ WSZYSTKO POMNAŻA. 

Robert Coon

Wprowadź do swojego życia tę piękną, afirmującą życie zasadę a cuda, na które czekasz, będą ci objawione ku twojemu zdumieniu i wielkiej radości.

Zapamiętaj:

Życie nie jest próbą generalną ani testem. TO JEST TO. Nie ma innego czasu. Nie ma innego życia.

Namaste!

Ewa Foley

www.ewafoley.pl

Posted in Eseje Ewy Foley.